Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vento. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vento. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 lipca 2016

Wielki kombek!

Mijasz to miejsce codziennie , pewnie jeszcze pamiętasz, jak kilka miesięcy temu witrynę rozswietlały lampy, a przez szybę mogłeś dostrzec dziewczynę i psa. Wydawali się szczęśliwi, jednak kiedy gasł światła i tylko mała  lampka oświetlała wnętrze dziewczyna płakała. Coś ewidentnie było nie tak. Potem blask z ich małego świata był dostrzegalny coraz rzadziej, a w końcu zniknął zupelnielnie.
Przez pierwsze tygodnie wszyscy myśleli, że to chwilowe, że minie. Później przeszli nad faktem ich braku do porządku dziennego, by wreszcie zapomnieć o dziewczynie z psem.
Aż pewnego dnia, kiedy nikt się tego nie spodziewał, a Ty akurat przechodziłeś obok zaciemnionej witryny, światła rozbłysły, a w ich blasku pojawiła się dziewczyna. Nie specjalnie zdziwił Cię fakt, że towarzyszył jej pies. Na początku stała ze spuszczoną głową, jednak, po kilku chwilach ją uniosła.  Na jej twarzy malował się uśmiech.
Nieśmiało pomachałeś do niej ręką, lecz ona zdawała się tego nie zauważyć-była zajęta przyklejaniem do szyby kartki. Podszedłeś bliżej, a twoim oczom ukazał się kolorowy napis ,, Wróciliśmy"

                                                                ×××

Długo mnie tu nie było, prawda?(mam nadzieję, że ktoś tęsknił)
Musiałam  przemyśleć sobie wiele rzeczy,  zmienić priorytety wielu spraw,  diametralnie zmieniłam podejście do pracy z psem i...
Polubiłam wszystkie dyski.
Od dłuższego czasu nasza współpraca nie wyglądała najlepiej. Zamiast cieszyć się z małych osiągnięć stawiała wymagania coraz wyżej, nieustannie dołując się ,,mądrymi psami Ikśińskiej i Igrekowej". Przestałam prosić psa o współpracę, zaczęłam bezwzględnie wymagać wykonywania moich poleceń w wielkich rozproszeniach. Frustrowałam się, kiedy Vento nadmiernie ekscytował się psami. Czułam wtedy na plecach spojrzenia innych psiarzy i wyobrażałam sobie, jak przyklejają mi etykietę tej, która nie dość, że ma psa z pseudo, to jeszcze nie potrafi go wychować. Przestałam spotykać się z pisarzami, a w efekcie końcowym wychodzić na spacery. Motywacja była na poziomie dnia i woforostów. Dopiero seminarium z Asią Korbal pomogło mi zebrać swoją pierdołowatą osobę, odnaleźć radość i motywację w pracy z psem. Przystopowałam ze stawianiem oczekiwań. Teraz pracujemy dla samej radości robienia czegoś wspólnie, ale przyznam się, że spacery nadal są za krótkie. Czemu? Po prostu się boję. Boję się, że wszystko, co zostało wypracowane w domowym zaciszu zniknie zaraz za furtką. Jestem pewna, że tak będzie, ale ta sytuacja nie jest normalna i dobra dla psa, więc najwyższy czas wyjść z mojej strefy komfortu i ruszyć naprzeciw otaczającej nas przyrodzie. Sprawić, żebym znowu była dla psa atrakcyjna, żeby pracował, bo chce , a nie, bo musi. Zmieniłam mój system pracy i teraz MUSI być dobrze. Jestem pewna, że nam się uda!
Jak już jesteśmy przy zmianach, to stwierdziłam, że znacząca część mojej twórczości tutaj jest na poziomie żałosnym. Usuwać posty, czy jednak je zostawić?
Martyna&Vento

czwartek, 12 listopada 2015

To już rok!

Dzisiaj Ventylkowi stuknął roczek! Nawet nie wiecie jak szybko to zleciało! Przed chwilą był małą, puszastą kuleczką na grubych łapkach, a dziś wyładniał, zmężniał... słowem wydoroślał. Ten rok był dla nas trudny, ale pierwsze koty za płoty, może być tylko lepiej. Przez te pierwsze 12 miesięcy jego życia raz było smutno, raz wesoło, kilka razy bałam się że dany dzień jest ostatnim z naszych wspólnych [babeszjoza w wieku 4 miesięcy i kulki z pluszaka w żołądku z zeszłego miesiąca] raz byłam tak zła na siebie, że pies ma mnie pod ogonem, że nie umiem go zmotywować że po co mi był w ogóle pies, a zwłaszcza border. Czasem następnego dnia szło już świetnie, innym razem musieliśmy ,,dać sobie na wstrzymanie''.  Wiele rzeczy wychodzi nam świetnie, a nad innymi musimy popracować, bo nie wszystko od początku idzie świetnie. Mam plan, żeby wrócić do tego posta za rok, i zobaczyć co zmieniło się w mojej pracy z Vento i postrzeganiu naszego wspólnego życia. W celu ułatwienia sobie tego,  poniżej lista rzeczy rzeczy nad którymi musimy popracować:

  1. Chodzenie na luźnej smyczy to nasza zmora odkąd pamiętam, zmagamy się z tym już od 2 miesięcy, i muszę powiedzieć, że jest lepiej, ale daleka droga przed nami.
  2. Drugą rzeczą jest wracanie na zawołanie w terenie, a nie dziki, entuzjastyczny pęd w odległości hmm... znacznie za dalekiej
  3. Kolejną rzeczą jest skupianie się na mnie w terenie. Z tym jest bardzo różnie, raz jest super, a innym razem zachowuje się jak dzikus. Praca, praca, więcej  pracy/
  4. Ostatnią kwestią są dyski,  a właściwie nakręcenie na nie psa, bo poza ogródkiem to leży i błaga zmiłowania.


Nauczyłam się wiele o swoim psie. Teraz już wiem jak go motywować, na jakie zabawki ,, leci'', a które go nie interesują. Znam jego przyzwyczajenia, on zna moje.  Mam już ambitne [ w porównaniu z pierwszym rokiem jego życia] plany dotyczące dalszego szkolenia, a także agi i frisbee. Ale wszystko w swoim czasie[ na tą chwilę mogę uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć, że nieśmiało rozważam wakacje w Annówce] . 
    Na początku napisałam, że ten rok był dla nas trudny. Dlaczego?  V. jest moim pierwszym psem, a do tej pory wiedzę  czerpałam z książek i okazjonalnego treningu psów dorosłych psów znajomych, więc o szkoleniu szczeniąt wiedziałam tylko z książek. Drugą sprawą był fakt, że Vento 2 razy był poważnie chory i stosunkowo długo dochodził do siebie. I jeszcze nie do końca umiałam czytać jego emocje. Teraz wiem jak to robić, w związku z czym treningi są bardziej produktywne niż wcześniej. To był trudny, ale dobry rok. Oby takich więcej. Wszystkiego Papajkowego Ventylu!
Martyna mistrzyni cukiernictwa




Do napisania
Martyna&Vento



czwartek, 11 czerwca 2015

Motywacja moja i mojego psa

Przyznaję. Mieliśmy regres. Nic zero, beton.Trwało to ok. miesiąca w ciągu którego nawiedzały mnie myśli typu ,, frisbee nam nie wychodzi slalom agi nam nie wychodzi. Coś na pewno robię źle. Tylko gdzie ja robię błąd?! Szukałam aż znalazłam...
I zaczęłam od nowa uczyć slalomu
budować w psie przekonanie że frisbee jest fajne
Wróciłam do uczenia sztuczek
Stwierdziłam z przerażeniem że straciłam masę czasu siedząc w swoim dole szkoleniowym. Myśląc tylko o tym co nam nie wyszło że jestem beznadziejnym przewodnikiem. Spędziłam mnóstwo czasu leżąc i płacząc, zastanawiając się: Czemu mój pies nie jest taki świetny jak inne bordery?!
Postawiłam sobie odpowiedź na to pytanie sama- bo ciągle siedzę i się załamuję że jesteśmy tacy beznadziejni. I powiedziałam sobie: Koniec! Kobieto ogarnij się łap psa hallelujah i na trening!
Kopnięta tak mocno przez samą siebie wróciłam i jestem znów piszę bloga znów biegam z psem znów ćwiczymy. Znowu mam aspiracje większe niż wywalenie Vento do ogródka. Che mi się poprawiać błędy! Jutro skończy 7 miesięcy. A w przyszłym roku chcemy startować w Powsinie? Chcemy! Więc spinamy tyłeczki i do dzieła!
Martyna&Vento

czwartek, 30 kwietnia 2015

Gdzie byliśmy, kiedy nas nie było ?

Cześć,
Grupowe węszenie
Otóż byliśmy na wsi, takiej wiejskiej wsi. Borderek sobie pobiegał i stał się sensacją dnia, bo zabrałam go na zakupy [!] na smyczy szedł [!] nie próbował zagryźć innego psa [!] i jeszcze nie ciągnął[!!!]. Był to też chrzest bojowy dla naszego spot- on'a, wiecie las trawy rzeka staw chaszcze, z którego wyszedł zwycięsko ;] Poznał się też z ,,wsiowymi burkami'' mojego dziadka 8 letnim Gackiem i ok. 11 letnim Budrysem. Oba zostały adoptowane ze schroniska i choć mieszkają na podwórku nie są trzymane na łańcuchu. Codziennie wychodziliśmy z nimi na spacery po łąkach i lesie, psy były mega zmęczone  ale bardzo zadowolone. Na początku bardzo bałam się jak zareaguje Gacuń, który jest bardzo terytorialny na czarno-białego stwora który nie dość że przebywa na jego podwórku, to jeszcze zawłaszczył sobie JEGO Martynkę?! Na szczęście powąchały się odprawiły rytuały powitalne i G. zajął się skórzaną kością, którą mu przywiozłam.


Potem wróciłam do mojej Podwarszawy  spotkałam się z Tyśkiem i Klaudią która doznała objawienia smaczkowego i spokojnie sobie żyjemy. A w sobotę wybieram się do Łodzi na klubową wystawę collie i sheltie.
Do napisania
M&V


Bord w dynamice..

I w statyce ;]

Budrys


Gacek ma w sobie coś
z collie




Gacek i Vento i Budek też

On ma aż ludzkie oczy...

wtorek, 14 kwietnia 2015

We got a power!

Cześć!
Mamy power, a właściwie to ja mam, bo Vento nie bardzo ;/. Dziś ma dzień przerwy od czegokolwiek, a wczoraj moja owieczka skończyła 5 miesięcy! Wczoraj też spotkałam się z Klaudią i Tysonem, psy się wyszalały,puściłam Vento bez smyczy. Trochę obawiałam się,że nie będzie chciał wracać ale było ok... do momentu kiedy psy zniknęły nam z oczu chodzimy wołamy i co widzimy nasze psy w jakimś mulistym stawiku! Suprise!  Koffam cię pańciu muszę na cię skoczyć jestem taki mokry tul mnie... Super Ventylku super!



                                                                           ***  
Mam plan, bardzo ambitny którego realizację rozkładam w czasie na rok, a którego ukoronowaniem będzie start w zawodach- w przyszłym roku, na DCDC ! Może się uda, a może nie, ale jak wszyscy wiemy nic bez pracy. Musimy dopracować do perfekcji aport i przychodzenie na zawołanie. I zwiększyć motywację na frisbee. A mam tylko trochę ponad rok! Czy mi się uda? Okaże się! Mam motywację, mam cel i mam przy sobie najwspanialszego bordka ever! Nic tylko trenować!
 Zostawiam Was ze zdjęciami z niedzielnego spaceru. Które podoba Wam się najbardziej?
P.S jest mała rozbieżność dat między pierwszą a drugą częścią posta Vento skończył pięć miesięcy w niedzielę pierwszą część pisałam w poniedziałek a drugą we wtorek. Dobra teraz zdjęcia!





niedziela, 22 marca 2015

Wiosno czy to ty?

Cześć wczoraj zaczęła się wiosna, to znaczy kalendarzowa,ale u nas spadł śnieg ;]
Vento pomieszkuje u nas już od miesiąca i z tej okazji chyba czas podsumować czego ta mała pirania się nauczyła:
Komendy i sztuczki:
Jestem piękny

  • do mnie [ w łatwych i średnich rozproszeniach]
  • siad
  • leżeć
  • chodzenia na luźnej smyczy
  • wchodzenia do transporterka
  • hop
  • pod
  • łapa
  • kółeczko
  • turlaj się
  • puść
  • aport [ pracujemy]

A foch, zdjęć nie będzie
W ciągu tego miesiąca poznałam go a on poznał mnie, więc mój bołdełek jest bardzo spokojny a zarazem żywiołowy ;] Pokochał kocyczek i kaczuchę. Uwielbieniem zaczął obdarzać transporter
Szybko nudzi się prawie każdą zabawką, a suszone uszy konsumuje w pół godziny. Robi śmieszne miny, ale


kiedy wyciągam aparat on natychmiast zaczyna obgryzać futerał ;/

Aby uczcić wiosnę wybrałam się z nim  do parku, spotkałyśmy Klaudię i Tysona, psiaki się pobawiły Ventylek był puszczony na lince, a smycz została zgubiona ;[. Szukałyśmy jej z pół godziny, ale nic nie znalazłyśmy, więc Luśka pożyczyła mi smycz Tysona. Kiedy wracałam z jej domu przechodziłam przez park. Weszłam na trawę gdzie bawiły się psy i co znalazłam-moją smycz . Zaczęłam krzyczeć mam ją znalazłam, a ludzie gapili się na mnie jakbym uciekła z wariatkowa ;D
 Podczas spaceru Vento postanowił się wykąpać w stawie. Wszedł tylko po łokcie bo wiedziałam że staw jest zimny, więc został szybko odwołany i... wrócił ;]
                                                                                                                                 Martyna
P.S Jestem w trakcie pisania posta z powodu rzeczy która Bardzo mnie denerwuje. Efekty wkrótce


Lubię memłać kaczuchę!




niedziela, 1 marca 2015

Tydzień minął

Tak minął już tydzień odkąd mieszka z nami Vento. Myślę że fajnie byłoby posumować  czego się nauczyliśmy, bo jak na siedem dni jest tego zadziwiająco dużo;]

Czego nauczyłam się ja?

  • Nie zostawiania niezamkniętych smakołyków, bo pies i tak znajdzie sposób żeby do nich dotrzeć!
  • Wstawania o 6 rano, żeby wyjść z nim na spacer
  • Refleksu, pozwalającego na zapobiegnięcie jeziorowi na podłodze lub zjedzonej wycieraczce

Czego nauczył się Vento?


  • Sygnalizowania potrzeby wyjścia
  • komend: siad, leżeć, żółwik, do mnie i pakuj się [ chodzi o wchodzenie do transportera]
  • Niejedzenia kwiatków, ani tym podobnych rzeczy
Czego dowiedziałam się o moim borderku?

  • Vento boi się ruchu ulicznego i szczekania psów
  • Nie lubi bananów
  • Ani czesania
  • Jest obojętny wobec kąpieli
  • Bardzo lubi inne psy
  • Nie umie zejść ze schodów


Tak przy okazji to zabieram się za recenzję karmy, bo zostało nam jeszcze pół worka. Szykuję też filmik o Ventylku i ma nadzieję że Wam się spodoba.
Martyna

sobota, 21 lutego 2015

Poznajcie Vento!

Tak moi drodzy oto jest Vento, uroczy 3,5 miesięczny border collie.
Wiem że na tym zdjęciu nie wygląda zbyt rasowo, ale lepsze są na karcie, karta jest w aparacie a aparat w miejscu gdzie śpi Vento :/
Mam nadzieję że będziemy się dobrze dogadywać i że wszystko pójdzie dobrze. Trafił mi się pies który nie ciągnie na smyczy, albo to tylko przejściowe, za to czasami zapiera się w miejscu z całej siły ;] 
Co jeszcze mogę o nim powiedzieć?  Na razie niewiele bo jest u mnie dopiero od dziś od drugiej w nocy ;]  Mogę o nim powiedzieć że bardzo lubi aportować niebieską piłkę na sznurku, że ma mięciutkie łapki i że jest moim pierwszym psem;] 
Coś więcej o nim postaram się napisać niebawem, bo jest jeszcze zagubiony w nowym środowisku ale  powoli się otwiera
Pozdrowionka Martyna  i Vento
szablony wykonała: myperfectyorkie.blogspot.com